//////

Wybryk medycyny

Przez wiele lat znajomej córka miała podczas przeziębienia gulaję za uchem. Każdy lekarz do którego znajoma się wybrała z dzieckiem był bezsilny, nie umiał pomóc. Jeździła więc od specjalisty do specjalisty, aż w końcu usłyszała, że przypadek córki jest wybrykiem medycyny. Niewiele z tego wszystkiego rozumiejąc zaprzestała wędrówkę po lekarzach. Aż pewnego razu trafiła do starszego stażem lekarza pediatry. Kiedy ten usłyszał, ze kobiecie powiedziano że przypadek jej dziecka to wybryk medycyny bardzo się zbulwersował. Otóż nie ma czegoś takiego jak wybryk medycyny. Trzeba się po prostu przyznać, ze się nie wie co to jest. On wprawdzie nie wiedział co to jest, ale nie zapisał antybiotyku kolejnego tylko kazał płukać buzię dziecka wodą utlenioną. I tak też kobieta zrobiła. Do dzisiaj ma oczywiście spokój z dzieckiem. Od tego dnia nic więcej się nie pokazało. Dlatego też nie dajmy sobie wmówić wybryku medycyny. Czegoś takiego nie ma. Jest tylko niewiedza lekarza, który do niej nie chce się przyznać.

Dodaj komentarz